Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ss-20. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ss-20. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 stycznia 2011

DEZERTER Niepotrzebni są wam idole

Diabeł stworzył armię a bóg dezertera. Lub - jak w przypadku tych naszych dwóch kapel - zupełnie odwrotnie. Nazbierało się trochę materiałów od dobrych ludzi, które dzisiaj zaprezentujemy m.in. przesłuchanie zespołu jeszcze pod nazwą SS-20 w Jarocinie roku 1982. Z jakością jest różnie, z opisami też... Do przeczytania również "słynny" wywiad z Dezerterem zamieszczony w lutym 84 w Non Stopie. Można dodać, że było "rewolucyjne" wydanie miesięcznika w większości numeru poświęcone muzyce punk i nowa fala. Również wywiad ze Skandalem zamieszczony w 1988 roku w lutowym numerze Non Stopu.


Do odsłuchania studyjna wersja utworu TV SHOW, który był wykorzystany w filmie To tylko rock. Podobno oryginalna taśma zaginęła...



I do obejrzenia fragment występu Dezertera na Róbrege 87.



Wywiad ze Skandalem, "Non Stop", Luty '88
Pamiętacie Skandala, charyzmatycznego wokalistę grupy Dezerter? A czy wiecie w jaki sposób znalazł się w tym zespole? Nie? To posłuchajcie jego wspomnień.
- Chodziłem... do szkoły na ulicy Zajączka. Wyglądałem inaczej. Kiedyś podeszli do mnie chłopcy, którzy założyli wcześniej SS-20 i spytali, czy nie chciałbym z nimi śpiewać...
- Przed rokiem Skandal pożegnał się z Dezerterem, choć kapela prosperowała całkiem dobrze. Co było powodem tej decyzji?
- Najważniejszym - brak satysfakcji z tego co robiłem. Do pewnego czasu było to bardzo w porządku. Ale później zacząłem dostrzegać, jak silne jest oddziaływanie na ludzi - poprzez zachowanie, słowa itd. Kiedy mówię o sprawach, które wydają się być ciemną stroną życia, to jednocześnie mocno je kreuję. Jeżeli przekonuję kogoś, że wszystko jest takie, a nie inne, a ten ktoś mi wierzy, to bardzo istotne jest to o czym mówię.
- Ale zdaje się, że scenicznych wizji życia jasnego i pogodnego nigdy w naszej muzyce nie brakowało. I dobrze się dzieje, że inną stronę życia widziały kapele punkowe.
- Dlatego wcale nie neguję sensu dalszego istnienia Dezertera. Muzyka punkowa i ostre teksty, dotyczące codziennych spraw, pozostają nadal aktualne i niosą ze sobą pewną moc. Dają jednak mało pozytywnej inspiracji. Są tylko potwierdzeniem tego, co ludzie i tak widzą.
- To również Twoja wina, że niekonstruktywne przekazy stały się tak popularne. W pewnym momencie zaczęły funkcjonować nawet na zasadzie mody.
- Nie sądzę. Robiłem to, co miałem do zrobienia. Kiedy zacząłem czuć inaczej, przestałem w ten sposób działać.
- Na jak długo?
- Nie wiem. Chciałbym robić coś, co przynosi jakąś korzyść, co pomaga innym. Być może będzie to robota na scenie. Mam przyjaciół, z którymi przymierzamy się do założenia porządnego składu, ale dochodzą jeszcze warunki zewnętrznego typu - instrumenty, sprzęt nagłaśniający, miejsce na próby... Ostatnio gram w domu - na gitarze basowej, na pożyczonym kontrabasie... Nie jestem przywiązany do bycia kimś na scenie. Nigdy nie liczyłem na to, że będę żył z grania. Nie jestem więc ani smutny, ani zazdrosny z tego powodu, że inni to robią. Jeśli założę zespół, to raczej nie będziemy grać wielu koncertów.
- Nie obawiasz się, że jeśli coraz więcej osób będzie myślało w podobny Tobie sposób, to wkrótce zabraknie takich, co krzyczą?
- Wydaje mi się, że to kwestia wyczucia. Krzyk jest mocną formą wyrazu, ale nie najlepszym sposobem porozumiewania się między ludźmi. Oczywiście nie twierdzę przez to, że wartościowe jest śpiewanie tylko o panienkach i piwie. Silniejsze kapele punkowe niosły ze sobą jakąś ideę, jakieś sposoby myślenia i zachowania. I na pewnym poziomie ma to jeszcze moc - wykrzyknięcie komuś, że siedzi tyłkiem przed telewizorem cały dzień, albo martwi się wyłącznie o pieniądze. Wszystko ma jednak swoją przyczynę. Również to, że ktoś siedzi przed telewizorem i to że ktoś ma problem w związku z tym.
- Posunąłeś się do przodu, a ludzie, którzy dalej grają punka, zatrzymali się w miejscu?
- Nie wydaje mi się, żeby cokolwiek stało w miejscu. Myślę tylko, że nie ma teraz dobrego klimatu na takie śpiewanie.
- Czy nazywałeś się kiedykolwiek punkiem?
- Raczej nie. To jest tylko forma, której można używać, choćby po to, żeby było wiadomo o czym się mówi. Nie czuję się z tym specjalnie związany, ale jeśli ktoś mnie tak nazywa, to nie mam z tym problemu.
- Teraz spokojny i opanowany, wyciszony, niczym nie przypominasz buchającego agresją Skandala - punka, szalejącego niegdyś na krajowych scenach...
- Kiedyś wydawało mi się, że to dobry sposób na zmianę rzeczywistości - poprzez to, co się robi, co się mówi. Sposób, który wykracza poza bariery pewnej sztuczności, typu: grzeczne zachowanie, uczesanie... Byłem bezpośrednio zaangażowany w to, co robiłem i możliwe, że nie wyglądało to subtelnie, ani delikatnie.
Skandal zdezerterował? Rozmawiał Miras Soliwoda.




*****

SS-20 - Przesluchania w Jarocinie 82
rapidshare

Dezerter - Tv show
divshare

Dezerter - Koncert 83
rapidshare

Dezerter - Jarocin 84
rapidshare



czwartek, 14 stycznia 2010

SS-20 Nie płacz Zbyszek

Dezerter to jeden z najważniejszych polskich zespołów punkowych. Zespół powstał w maju 1981 pod nazwą SS-20. Pierwszy skład to: Robert "Robal" Matera (voc, gitara), Krzysiek Grabowski (perkusja, teksty), Darek "Stepa" Stepnowski (bas). Nazwa wzięła się od radzieckich rakiet przenoszących głowice nuklearne.

"Nie umiałem na niczym grać, ani nie znałem nikogo, kto by umiał. Robal – mój kumpel z klasy też był mocno zakręcony punk rockiem. Nie przyjaźniliśmy się specjalnie, ale łączyły nas zainteresowania. W klasie mieliśmy jeszcze Darka Stepnowskiego, który kiedyś ponoć trzymał w ręku gitarę basową. Mieliśmy już, więc basistę. Ustaliliśmy też, że, ja będę grał na perkusji, a Robert Matera – Robal na gitarze. Na początku Robert również próbował śpiewać, czy drzeć ryja ściśle rzecz ujmując. Nie wychodziło mu to za bardzo. Dwie klasy niżej był koleś, który wyglądał jak rasowy punkowiec. To był Skandal – Darek Hajn. Tak powstał zespół SS-20.(…)"

"(...)Nie było łatwo, bo właściwie wszystko, co było potrzebne do grania było koncesjonowane przez państwo. Nie było klubów, świetlic, piwnic, w których ktoś chciałby mieć punkowy zespół. Pierwsza próba odbyła się u mnie w domu. Nie miałem perkusji, więc grałem na kartonowych pudłach. Robert sam lutował płytki, tranzystory, oporniki, żeby sobie zrobić efekt do gitary fuzzdistorsion. Zamykał to w blaszanym pudełku po herbacie. Mieliśmy czeską, beznadziejną gitarę i polski bas ważący 20 kilogramów. Mieliśmy jednak tak duży zapał, że nie przejmowaliśmy się tym że nic nie słychać, wszystko trzeszczy i nic nie umiemy.(...)" Krzysztof Grabowski

Koncertowo zadebiutowali na Mokotowskiej Jesieni Muzycznej w listopadzie 1981. "(...)Organizatorzy powiedzieli, że każdy może zagrać trzy numery. Jednak większość artystów grała bardzo długie, artystyczne suity. Nasze piosenki trwały po minucie, więc teoretycznie nasz występ powinien trwać trzy minuty. Nie mogliśmy się na to zgodzić. Umówiliśmy się więc między sobą że gramy dopóki nas nie wygonią. Wyrzucili nas po sześciu." Krzysztof Grabowski

Jeszcze jako SS-20 nagrali Demo zawierające kilkanaście utworów. Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 dostali nieoficjalny zakaz grania w całej Polsce, znaczyło to że nikt nie chciał zorganizować koncertu zespołu pod taką nazwą, ponieważ bał się konsekwencji. Istnienie pocisków było utrzymywane w tajemnicy, dlatego odmawiano zespołowi prawa do umieszczania tej nazwy np. na plakatach. W 1982 zagrali na Jarocinie. Jednak pod nazwą SS-20 nie mieli szans. Tak przemianowali zespół na Dezertera. Równie prowokacyjną nazwę, szczególnie ze względu na stan wojenny.

Notka biograficzna zaczerpnięta z Portalu Poronionej Generacji, zdjęcia niektóre od Wasążnika a nagrania z kasety. Niektóre z nagrań z dema znalazły się na płycie Dezertera "Jak powstrzymałem trzecią wojnę czyli...".

*****

SS-20 - Jarocin 82 plus demo 81
mediafire