czwartek, 19 września 2013

BIAŁE WULKANY Wojna Piła

Białe Wulkany były efemeryczną formacją założoną w 1980 roku przez Lutera (ex-TILT) i Pole Rybę. Ostatnio Pola wraz z pomocą męża Toma postanowiła odświeżyć te stare nagrania poprzez nagranie nowych wokali i zbalansowanie dźwięku. Póki co jeden numer, w przygotowaniu jest następny.

Pola Ryba ad 1980



*****

download



niedziela, 28 lipca 2013

NOCNE SZCZURY Archiwalia fotograficzne

Nocne Szczury - pierwsza polska kapela punk, która zagrała na Jarocinie w 1980 roku, wszystkie zdjęcia akurat sprzed tej imprezy, dzięki dla basisty kapeli Jarosława Macha! Na zdjęciach, które są ogólnie znane, czyli te wcześniejsze na blogu, Jarka nie ma gdyż poszedł do wojska. Jest za to piąty członek kapeli, który dołączył do zespołu już po Jarocinie czyli Mirek Sieradzki - gitara.
 
 
wokal Zbigniew Konkol, gitara Piotr Humanowski



 maj 1980



 Nocne Szczury 1980r.



 perkusista Jerzy Sikora



 1980r. Estrada we Władysławowie



 bas Jarosław Mach, gitara Piotr Humanowski



 wokal Zbigniew Konkol



 perkusja Jerzy Sikora



 gitara Piotr Humanowski




 Nocne Szczury 1980, bas Jarosław Mach






wtorek, 7 maja 2013

CO TO ZA ZESPOŁY?

To nie żart, nagrania trzech zespołów z lat 80-tych, które przetrwały bez nazwy... Każda kapela inna, ciekawa, warta posłuchania. Być może znane bardziej gdzieś lokalnie. Jakby ktoś je rozpoznał... Nagrania od Andrzeja Getki i Adama.

*****



wtorek, 30 kwietnia 2013

CIENKI GRZYB Czad i melancholia

Czad i Melancholia - z tym hasłem w czasie swojego istnienia utożsamiała się orkiestra CIENKI GRZYB z Jastrzębia Zdroju. Zespół działał z przerwami od 1990 do 2006 roku. Po rozwiązaniu post punkowego zespołu ODJAZD, trzech ludzi (z ex-Odjazd) Jacek Zając-gitara, Wojciech Zając-bas, głos, Grzegorz Gorzoch- bębny, od 1996 do 1999 roku Żaneta Marmon - flet poprzeczny, 2003 do zawieszenia działalności, Grzegorz Czaja – Konga, digiridu, rura deszczowa, powołało do życia nową grupę pod nazwą CIENKI GRZYB, która nie mając konkretnych planów muzycznych zaczęła eksperymentować poszukując własnych brzmień. Początki były dość chaotyczne, trwało to jakieś cztery lata (w tym okresie stracił się gitarzysta emigrując do ciepłych krajów), w okresie tych czterech lat zespół dawał sporadyczne koncerty. Podczas swoich eksperymentów muzycznych zespół przeszedł długą drogę, wciąż nie mogąc się określić muzycznie, w pewnym momencie zaczął wyłaniać się klimat zespołu przez który stali się rozpoznawalni. Grupa grała już więcej koncertów klubowych.


 W 1996 roku nagle pojawiła się Żaneta Marmon (grająca na flecie poprzecznym) od której nikt nie wymagał wiele, gdyż po przejściach ostatnich lat grupa nie spodziewała się, że ktokolwiek zaaklimatyzuje się i zostanie zaakceptowany przez zespół. Po kilku próbach okazało się, że nowy nabytek w osobie Żanety ma podobne wibracje i współpraca zaczęła układać się pozytywnie.

 W tym okresie zespół wciąż eksperymentował co doprowadziło do psychodeliczno-transowych rytmów z którymi nie rozstawali się już do czasu zawieszenia działalności. Utwór o nazwie „przeczucie” (do wiersza R.M.Rilke) rozpoczął nowy okres dla grupy. W 1998 roku zespół rejestruje w Sanoku pierwszy materiał studyjny (zbiór wybranych utworów na przestrzeni 1992-1998) gra trochę koncertów. Rok później wydaje z własnej inicjatywy materiał zarejestrowany w Sanoku pod nazwą „Coś mi tu nie gra”. Niestety w tym samym roku plany życiowe Żanety mijają się z działalnością zespołu, wyjeżdża. Na odległość jest dość trudno pracować a więc cała czwórka zgodnie uznaje zakończyć współprace.

 
Następne dwa lata grupa spędza na luźnym pogrywaniu, do czasu kiedy w 2001r. dostaje propozycje zrobienia muzyki do spektaklu plastycznego świeżo powstałego teatru „Monitoring” z Jastrzębia Zdroju. Ta propozycja stała się dla zespołu kolejnym bodźcem do pociągnięcia swoich muzycznych eksperymentów które okazały się strzałem w dziesiątkę, gdyż grupa przez te wszystkie lata wypracowała sobie obrazowo-transowy styl grania.


Przez kolejne cztery lata współpraca z teatrem zaowocowała trzema obrazami muzycznymi(dwa studyjne, jeden na żywo)były to spektakle „Sen paradoksalny”, „Człowiek wielopojawieniowy” i „Karakon”. Równolegle w tym samym okresie zespół podjął współprace z Grzegorzem Czaja, który swoimi afrykańskimi Kongami i aborygeńską rurą digiridu doskonale wpasował się w transowy klimat grupy. Z tego okresu działalności pozostało cztery utwory (do wierszy R.M.Rilke) zarejestrowane studyjnie.



Pod koniec 2006 roku grupa zawiesza działalność. Z powodów osobistych rozstaje się z grupą basista i wyjeżdża w świat. Niewykluczone że orkiestra Cienki Grzyb wznowi działalność gdyż ich ścieżki znowu się skrzyżowały. 
Dzięki Wojtek za spisanie historii i nagrania.




Więcej filmów na youtubie.

*****



niedziela, 14 kwietnia 2013

ODJAZD Odjazd in Action

Historię grupy ODJAZD opowiada jej basista Wojtek.
Jesień 1986 - w piwnicach jednego z bloków w Jastrzębiu-Zdroju powstaje punkowy klubik o nieskromnej nazwie "Klub Bezrobotnych Komunistów". Z towarzystwa klubowiczów w późniejszym okresie wyłoni się skład zespołu, który z założenia miał być punkową orkiestrą absurdu.

Wiosna 1987 - pierwsze próby zespołu w pokoju Zająców. Trzeba tu nadmienić, że w całym zespole był tylko jeden człowiek, który znał kilka chwytów molowych co ułatwiało granie depresyjnego post punka, reszta grupy była na etapie poznawania się z instrumentami, niemniej jednak bardzo się starali.
Lato 1987 - zespół przenosi się do klubu metronom - jest jedynym klubem w mieście który przygarnia takie zespoły. Grupa długo tam nie zabawi, zaledwie parę prób.

W sierpniu 1988 w pociągu do Jarocina spotykają się (ja) Wojtek Zając i Szymon Piechaczek. Właśnie w tym pociągu kształtuje się ostatecznie skład zespołu ODJAZD, który już niedługo namiesza na Jastrzębskim podwórku:
Szymon Piechaczek-głos
Jacek”Jaco”Zając-gitara
Wojtek”Gruby”Zając-g.basowa
Grzegorz”Gary”Gorzoch-perkusja

   
Jesienią 1988 już z oficjalną nazwą ODJAZD zespół przenosi się do domu Szymona, aby tam dalej doskonalić swoje dokonania muzyczne i nie tylko (było to również miejsce spotkań towarzyskich na których powstawały pomysły happeningów czy imprez muzycznych itp). Ciekawostką może być tutaj, że cały sprzęt który zespół posiadał został przewieziony na wózku jednoosiowym, który w tamtych czasach służył do przewożenia różnych różności (około 10km).


W marcu 1989 zespół gra swój pierwszy koncert w ramach dużej imprezy pod nazwą „Dzieciom Armenii”. Był to koncert charytatywny mający na celu zbiórkę pieniędzy dla poszkodowanych dzieci w trzęsieniu ziemi.


Pod koniec roku 1989 zespół wydaje demo pod nazwą (Odjazd in Action) które po wielu perypetiach oddaje do dystrybucji niezależnej wytwórni (Enigmacic Tapes). Demo zostało nagrane na magnetofon kasetowy dwukieszeniowy w domu Szymona, i o dziwo jakość nagrań zaskoczyła pozytywnie, dlatego grupa zdecydowała się wydać ten materiał.


 Tu śmieszna historia związana z tym wydawnictwem.. A mianowicie..... po zebraniu znacznej ilości gotówki, ja z Szymonem udałem się pociągiem relacji Katowice-Gorzów Wielkopolski, aby w sklepie firmowym Stilon Gorzów nabyć większą ilość kaset. W tamtym okresie można było tylko w ten sposób zdobyć większą ilość tego nośnika. Niestety po dotarciu do tegoż sklepu dowiedzieliśmy się co następuje, że kaset nie ma bo produkcja zmalała w tym okresie i nawet w firmowym sklepie ich nie można nabyć. Cóż mogliśmy zrobić z tak pięknie rozpoczętą wyprawą? Kupiliśmy skrzynkę (beczułek) piwa regionalnego i potraktowaliśmy to jako wyprawę krajoznawczą zasiadając z nią nad brzegiem Odry. Po przyjeździe do domu doszliśmy do wniosku że oddamy demo do dystrybucji wydawnictwu Enigmatic Tapes.

Pierwsze miesiące 1990 zaowocowały koncertami. Nie było ich wiele ale i czasy nie były jeszcze zbyt przychylne dla koncertów tego typu (tym bardziej na prowincji). Co jakiś czas zespół pokazywał się w rodzinnym mieście grając z Psami wojny, Babajaga  Ojo czy Exit Conditions (Anglia). Zespół koncertował między innymi w Bielsku-Białej, Rybniku, Kozach koło Żywca, Słomnikach, i gdzieś tam jeszcze.


Na początku 1990 zespół rejestruje 4 utwory w studiu przy kopalni Borynia (wtedy jeszcze istniało), niestety nigdy nie ujrzały światła dziennego (niewiadomo czy jeszcze gdzieś istnieją). Niedługo po tym odchodzi Szymon a zespół zawiesza działalność.


W tamtym okresie mieliśmy po naście lat, bunt na twarzach i wpisany w serca, myślę, że tak czy siak młodość ma swoje prawo do wszystkiego, a co w świecie tzw statecznych obywateli nazywamy prawdziwą egzystencją. To młodzi ludzie mówią językiem społeczeństwa bo młodość nie ma zahamowań, to nie znaczy że teraz zupełnie zezgredziałem, młodzi ludzie wciąż gdzieś tam drzemią w każdym z nas, jak i każdym kto kiedykolwiek się buntował przeciwko beznadziei, obojętności i bezmyślności. A muzyka? muzyka to coś, co daje człowiekowi radość życia, nie wyobrażam sobie funkcjonować bez niej. Zresztą z muzyką człowiek się budzi i zasypia, to wiatr, deszcz i wszystkie głosy natury, wystarczy tylko posłuchać.........burza to już chyba ciężkie brzmienia;-).

Dzięki Wojtek.


*****




poniedziałek, 4 marca 2013

D-FORMACJA Żyłem by umrzeć!

Historia zespołu D-Formacja sięga początku lat 80-tych. Wtedy też grupa ludzi, którzy mieli już dość rzeczywistości i niemożliwości wpływu na nią, postanowiła założyć związek, który pozwoliłby o tym wszystkim głośno mówić. Urodziła się D-Formacja ( jeszcze nie pod tą nazwą ) po to, żeby powiedzieć ( wywrzeszczeć ), co jest nie tak, i to nie tylko z systemem . Inspiracja niechęcią do zespołu Perfect też była nie bez znaczenia ( na początku tylko ).
W początkowym okresie ( lata ´82 - ´83 )  kapela działała w składzie:
Jarosław " Ajgor " Smacki - gitara
Andrzej " Kandyba " Kandiak - bas
Krzysztof " Peya " Rezmer - okrzyki i mamrotanie
Roman " Rumek " Rumiński - bębny

Już wtedy było dla nas jasne, że nie chcemy grać tylko " zwykłego " punk - rocka. Nasze zainteresowania sięgały dalej. Kombinowanie różnych stylów w muzyce ( na owe czasy, na prowincji uważane za grzech śmiertelny, trzeba było grac po prostu żage ), po prostu coś nowego było naszym celem. Progresywny punk, nowa alternatywna muzyka miało się to nazywać.

Problemy z salkami na próby, są znane większości kapel z tamtego okresu, tak wiec  tułaliśmy się to tu, to tam, przekonując dyrektorów i kierowników, ze jesteśmy coś warci. Ale czy byliśmy??? Praktycznie sami nowicjusze na instrumentach, nie do końca zdefiniowana, agresywna muzyka. Trudno się dziwić, że pukaliśmy od drzwi do drzwi.

Pod koniec ´83 z zespołu odszedł "Ajgor", a na jego miejsce pojawił się Zbigniew "Olbrzym" Znaniecki. "Kandyba" z kolei nauczył się już grać tak dobrze, że wskoczył na gitarę, wiec "Olbrzym" objął wolny bas. To była dobra zmiana, praca nad materiałem muzycznym przestała być rozmemłana, cele muzyczne stały się jaśniejsze.

I wtedy właśnie wydawało się, że zespół wychodzi na prostą. Znalazło się miejsce na próby ( nietypowe, bo była to ... szkoła, do której wszyscy uczęszczaliśmy ) i skład się ustabilizował, muza powstawała szybko i bezboleśnie. W ´84 postanowił jednak zakończyć swą edukację Romek i zespół został bez bębniarza. Bo Roman został oczywiście bez wahania powołany.

I wtedy "Olbrzym" zaproponował na perkusję swojego brata, że trochę gra i w ogóle. Strzał w dziesiątkę!!! Jacek był początkującym bębniarzem, ale uczył się szybko i to nawet bardzo ( szkoda, że nie rozwinął swych talentów bardziej ). Ostateczny skład D-Formacji to:
Andrzej " Kandyba " Kandiak - gitara
Zbigniew " Olbrzym " Znaniecki - bas
Krzysztof " Peya " Rezmer - gęboprodukcja
Jacek " Pracownik Fizyczny " Znaniecki - perkusja

 Postanowiliśmy, że jako zespół będziemy dopiero występować, kiedy już osiągniemy odpowiedni poziom ( sami dla siebie ). Więc zaczęły się próby, bez końca i jeszcze trochę. Muza szła fajnie. Wszystko było owiane taką nieco nutką tajemnicy. I w końcu koncerty, tu i tam na poziomie lokalnym, co prawda, ale nie było leszcza na nas. Wszystko zgarnialiśmy, gdziekolwiek występowaliśmy.

W ´85 roku zagraliśmy na Małej Scenie w Jarocinie zajebisty koncert i to miała być przepustka do podbicia Polski. Mielibyśmy szansę, tylko że "Olbrzym" zapragnął zostać żołnierzem i chuj bombki strzelił. Próbowaliśmy jeszcze jako trio z "Peyą" na basie, ale okazał się nieutalentowany. Potem, na krótko dołączył do zespołu Maciej "Gregas" Gregorczyk, ale próby reanimacji D-Formacji nie przyniosły pożądanego efektu. ... i wszystko umarło...

A mieliśmy potencjał - Kandyba  był potem gitarzystą w m.in.: Studio2, Body Electric, Cela Nr.3, Beerzone, UK Vacant  i Control ( tak, tak tych na Wyspach!!! ). Gregas namieszał w Polskiej scenie punk-rockowej ( Studio 2,  Kiks,  Cela Nr. 3,  Body Electric , Nagakaka , dziś Rejestracja - tak TA!!! Rejestracja  ).
Duże dzięki dla naszej opiekunki w szkole Mirosławy "Miry" Wojtaszewskiej... . Uratowała nam dupę nie raz.......
Zabrakło nam czasu....... Szkoda!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Historię kapeli specjalnie dla niniejszego bloga spisał Krzysztof "Peya" Rezmer a nagrania (jakość różna) podrzucił Andrzej "Kandyba" Kandiak. Dzięki chłopaki!!!

*****










niedziela, 10 lutego 2013

DZIECI KAPITANA KLOSSA Archiwalia

Archiwalne materiały o grupie Dzieci Kapitana Klossa, które pozbierał i podesłał Adam - dzięki.