Co Za Zespół pochodził z Kwidzyna. Panowie tworzący trzon tego zespołu, czyli Karol oraz Bodzio założyli około roku 1983 zespół o nazwie BRZYTWA. Debiutowali w ówczesnym "Cedrusie". Niestety wówczas chyba nie do końca byli świadomi do czego służą instrumenty (miało to oczywiście swój urok). Grali muzykę punkową, a inspiracją dla nich była kształtująca się scena punkowa w Polsce (WC, Dezerter, Siekiera itp.) jak i muzyka gigantów punk rocka (Sex Pistols, GBH, Exploited, UK Subs i inne), ale również takie tuzy jak Black Sabbath czy Deep Purple.
Panowie ci szybko zorientowali się do czego służą instrumenty muzyczne i w kilka lat później w jednym z programów telewizyjnych w TVP zostali okrzyknięci prekursorami Nowej Fali punk rocka w Polsce. Zaliczyli między innymi udany występ w Jarocinie kiedy to awansowali z "małej" sceny na "dużą". Aktywnie uczestniczyli w życiu Kwidzyna dając koncerty pod szyldem "Co Za Zespół" jak i innych projektach muzycznych w ramach Przeglądów Zespołów Młodzieżowych. Cechą charakterystyczną wyróżniającą ten zespół spośród innych był fakt, iż w trakcie wykonywania utworów na scenie występowało dwóch aktorów pantomimy "Zuza" i "Ślimak".
Zmiana nazwy z BRZYTWA na CO ZA ZESPÓŁ nastąpiła w momencie "rejestracji" zespołu przed występem na jakimś festiwalu, a wyglądało to mniej więcej w ten sposób, iż po podejściu do jakiegoś gościa facet z kartką w ręku pyta "co za zespół" na to pada odpowiedź CO ZA ZESPÓŁ , po tym nastąpiła jeszcze jakaś gra słów... "Co Za Zespół " w roku 1988 zajął 23 m-ce w plebiscycie publiczności występując na Festiwalu Muzyków Rockowych w Jarocinie.
Zespół Piersi powstał w 1984 roku w Jarocinie na gruzach pochodzącej Niemodlina formacji Hak, założony przez wokalistę Aya RL Pawła Kukiza, Rafała "Jezioro" Jezierskiego, Zbyszka "Dziadka" Moździerskiego i Orina. Tak powstaniu grupy wspomina Paweł Kukiz : " Chłopcy w pohakowskim rozpadzie postanowili grać dalej. Byli nawiedzeni i grali dziwnie. Chcieli wystąpić w Jarocinie i uważali, że przekonam Waltera. On posłuchał ich kasety i powiedział, że to totalna czapa. Ale oni się uparli i przyjechali do Jarocina. Poszliśmy do kanciapy, w której próbowaliśmy z Ayą... Ktoś znalazł książeczkę, coś "Idą dzieci i śpiewają" czy "Młodzież śpiewa". To było wydane przez MON - śpiewnik dla zespołów dziecięcych. Zaczęliśmy się wygłupiać i okazało się, że to było genialne. Walter od razu to łyknął..." Taki repertuar dał zespołowi miejsce w "złotej ósemce" festiwalu w Jarocinie '84.
Potem nie było już tak łatwo ; problemy z cenzurą, brak miejsca do prób, nieobecność w mediach oraz brak perspektyw na wydanie płyty, sprawiły że grupa występowała nieregularnie, często zmieniając skład. W takiej sytuacji, Kukiz od początku główna postać w grupie, wyjechał w celach zarobkowych za ocean. Wszystko to spowodowało że na fonograficzny debiut grupy trzeba było czekać aż osiem lat.
Nazwa grupy wzięła się z tego, że dziewczyna która z nimi na początku śpiewała nie miała piersi. Tak przynajmniej gdzieś przeczytałem.
Wszystkie nagrania od Petera S. Dzięki. I jeszcze parę słów od Petera na temat historii kapeli, które brzmią ciekawiej niż wypowiedź Kukiza (bo może nie wszyscy czytają komentarze).
Dziadek i Jezioro grali razem z P.Kukizem w zespole Hak, który został laureatem Jarocina 1983 i rozpadł się zaraz po festiwalu. Kukiz razem z poznanym podczas tegoż festiwalu Czerniawskim założył Aya RL, natomiast Dziadek i Jezioro muzykowali sobie dalej we dwójkę, bez wokalisty i perkusisty, tworząc nowe, na razie instrumentalne kawałki (to właśnie te produkcje Walter Chełstowski nazwał "czapą"). Mimo to obaj panowie przyjechali do Jarocina w 84 z zamiarem sklecenia na miejscu jakiegoś doraźnego składu i zagrania czegokolwiek - tak zresztą postępowało wiele początkujących zespołów, które dopiero po przyjeździe na przesłuchania szukało brakujacego muzyka czy muzyków, kombinowane składy to w Jarocinie była rzecz zupełnie normalna.
Na miejscu był Kukiz z Ayą RL, więc doraźny wokal już mieli, natomiast na perkusję zaangażowany został niejaki Oli (a nie Orin). Większy problem stanowiło to, co Kukiz ewentualnie miałby zaśpiewać, bo materiał był instrumentalny, ale okazało się że te kretyńskie socrealistyczne przyśpiewki bez problemu dało się zaadaptować do gotowej muzyki.
Doraźnie sklecony z zespół z kompletnie przypadkowym repertuarem w warstwie wokalnej załapał się po przesłuchaniach w JOK-u do występu konkursowego, na którym wykonał tylko 3 utwory (Kongres Pokoju, Milicjant i W Poroninie) i ku chyba największemu zdziwieniu ich samych znalazł się w gronie laureatów. Jarocina 84. Ten "sukces" zaważył na dalszej historii - panowie Kukiz, Jezioro i Dziadek postanowili kontynuować muzyczną współpracę i przypadkowo obrany prześmiewczy wobec ówczesnego systemu kierunek. Po Jarocinie pełnoetatowym perkusistą zespołu został Krzysztof Wiercigroch, zaś w 1985r. dołączył drugi gitarzysta Wojtek "Amorek" Cieślak, i w tym niezmienionym składzie zespół dotrwał do lat 90-tych (roszady personalne to już w nowych "lepszych" czasach).
Piersi wbrew pozorom grały całkiem sporo, nie tylko dużych imprez typu Jarocin, ale też i małych klubowych koncertów, choć głównie u siebie (Opole), na Śląsku (bo blisko) i w Warszawie, gdzie z racji współpracy z Ayą pomieszkiwał P.Kukiz. Ponieważ jednak Paweł miał kilka innych zajęć (Aya RL, epizod filmowy i wyjazdy na saksy) Piersi często grały bez niego - wtedy wokal przejmował Jezioro, któremu wychodziło to raz lepiej, raz gorzej.
Historia Piersi to najlepszy przykład tego, jak przypadek i prowizorka okazują się trwałe. Gdyby zespół nie znalazł się w gronie laureatów, to prawdopodobnie występ na małej scenie byłby pierwszym i ostatnim w historii tego zespołu, i nikt pewnie dziś by o nim nie pamiętał, a w każdym razie raczej nie istniałby dłużej w takim składzie i pod taką nazwą grając to co grał.
A propos nazwy: nazwa powstała na poczekaniu w Jarocinie, przed przesłuchaniem w JOK-u, ale raczej nie miała nic wspólnego z piersiami Kasi F, która została zaangażowana do wspólnego występu kilka dni później, w dniu scenicznego debiutu zespołu Piersi. Ale legenda to legenda.
Jeden z pierwszych polskich zespołów punk rockowych, który wywarł olbrzymi wpływ na rozwój tego gatunku i przeszedł do legendy. Jego działalności przyświecała chęć "reanimacji zniszczonej przez dyskoteki młodzieżowej kultury muzycznej". Powstał w 1978 roku w Warszawie, początkowo używając nazw The Boors i Kryzys Romansu. Założyli go uczniowie jednego z warszawskich liceów - Robert Brylewski (git, voc), Marek Iwańczuk (bas), Piotr "Mrówa" Mrowiński (git, voc) i Kamil Stoor (dr). W roku następnym tego ostatniego, który utworzył Deuter, zastąpił Maciej Góralski.
W 1980 Kryzys został zaproszony do wzięcia udziału w konkursie I Ogólnopolskiego Przeglądu Muzyki Młodej Generacji w Jarocinie, lecz nie mógł przyjechać ze względu na problemy z nauką członków grupy. Wystąpił za to w Teatrze Leśnym w Sopocie podczas koncertu Muzyka Młodej Generacji oraz w Kołobrzegu podczas I Ogólnopolskiego Przeglądu Nowej Fali, a także odbył jedenastokoncertową trasę po Śląsku i dziewięciokoncertową po Pomorzu.
Mimo bardzo skromnych umiejętności warsztatowych muzyków oraz braku nagrań zarówno płytowych, jak i nawet radiowych "Telewizja", najsłynniejsza piosenka zespołu, stała się dużym przebojem, a on sam (słuchany z kaset nagrywanych na koncertach i potem kopiowanych w domach) zyskał status formacji wręcz kultowej, również dzięki tekstom wyrażającym bunt przeciwko zakłamanemu światu dorosłych.
W międzyczasie w muzyce Kryzysu przybywało elementów ska i reggae. Iwańczuka zastąpił Ireneusz Wereński z którym Kryzys dokonał kilku nagrań studyjnych w Toruniu (włączonych po latach w skład płyty 78-81) – przy udziale wokalisty Mirka "Szymona" Szatkowskiego (ex–Deadlock). Wiosną 1981 we Francji (bez zgody muzyków zespołu) ukazał się nakładem wytwórni Blitzkrieg Records (Barclay) album Kryzys w skład którego weszły nagrania dokonane rok wcześniej na koncercie w Domu Kultury w Ursusie oraz na próbie w warszawskim klubie "Amplitron"(jeszcze bez Wereńskiego – w nagraniach gościnnie wzięli udział basista Dariusz "Magik" Katuszewski (Atak; później Deuter) oraz grająca na klawiszach "Pyza" z zespołu Tilt). Latem tego samego roku zespół wystąpił na festiwalu w Opolu oraz na sopockim Pop Session. Jesienią Kryzys rozpadł się wskutek problemów personalnych. Brylewski z Wereńskim i Tomaszem Lipińskim (ex–Tilt) utworzyli grupę Brygada Kryzys.
W 1985 na poltonowskiej kompilacji różnych wykonawców pt. Fala ukazała się piosenka "Mam dość". W 1994 nakładem wytwórni Gold Rock ukazała się kaseta 78-81 – zawierający najbardziej znane utwory zespołu pochodzące z różnego okresu działalności zespołu. W latach 2003–2006 ukazały się dwa tribute albumy Dolina Lalek: Tribute to Kryzys vol. 1 oraz Dolina Lalek: Tribute to Kryzys vol. 2 na których piosenki Kryzysu w swoich wersjach przedstawiły grupy m.in. tj. Dezerter, Pidżama Porno, T.Love czy Farben Lehre. Wydanie obu tych albumów skłoniło muzyków Kryzysu do reaktywacji zespołu na tę okazję. Brylewski (wokal, gitara), Góralski (perkusja), Katuszewski (gitara), Iwańczuk (gitara basowa), Świtalski (saksofon) wystąpili jednorazowo na koncercie w warszawskim klubie "CDQ" 15 marca 2006. Latem 2008 grupa wystąpiła również na festiwalu w Jarocinie. W 2009 muzycy występowali w składzie: Brylewski (wokal, gitara), Góralski (perkusja), Aleksander Korecki (saksofon), Martyna Załoga (gitara basowa), Andrzej "Lalin" Kasprzyk (gitara). W maju 2010 spodziewana jest płyta „Kryzys komunizmu” czyli zbiór nagranych na nowo największych przebojów grupy. Wśród 13 utworów jest też kilka, nigdy dotąd niepublikowanych, nowych piosenek. Wszystkie utwory powstały na przełomie lat 70/80-tych i w pełni oddają atmosferę tamtych czasów.
Wspomnienia Macieja Góralskiego - Non Stop 8(191)/1988
Na giełdzie płyt w Hybrydach poznałem niepełnoletniego wtedy Roberta Brylewskiego, który miał w Aninie pierwszy zespół The Boors (Gbury). Wpadliśmy tam na probe wraz z Tomkiem Lipińskim, lecz on miał wtedy inne plany. Ja zostałem i już w 1978 pod nazwa Kryzys graliśmy czad, ale tylko przez pewien czas, ponieważ byliśmy bardzo dynamiczni i otwarci - tzn chłonni na ducha czasów, lub styl i kierunek, zarówno tu jak i tam.
Dzięki temu, że kierowniczką klubu była mama Mrówy, naszego gitarzysty, mogliśmy tam próbować. Robiliśmy sami koncerty, tworząc plakaty ręcznie. To były fantastyczne imprezy - eksplozje spontanicznej energii - bardzo młodzieńcze. Stare zgredy (ówczesny Tilt za taki uważaliśmy) nie miały przystępu... Ponieważ mieliśmy duże poczucie humoru, na Prima Aprilis rozwiesiliśmy plakaty z informacja o występie oryginalnych gości z Manchesteru - grupy Liars (Kłamcy. Przygotowaliśmy kilka utworów Buzzcocks, Clash i Magazine oraz odpowiedni makijaż i wystrój, aby być nierozpoznanymi. Głośno rozmawialiśmy "po angielsku", co czyniło nas bardziej wiarygodnymi. Myślę, ze większość publiki dzięki nam "ujrzała" prawdziwy zespół z Manchesteru w 79 roku!!! To była jedna z najciekawszych naszych akcji artystycznych.
Chodziliśmy do szkoły i bawiła nas twórczość, zarabialiśmy po 100zl za koncert, ale to nie miało znaczenia. Po wakacjach w Londynie, gdzie łyknąłem reggae, ska i rocksteady, przywiozłem płyty i chłopaki z zespołu zarazili się tym. Spotkaliśmy się z niechęcią zakutych łbów wśród naszej publiki, które wciąż były zamarznięte i słońce ich nie ruszyło... Zawsze byliśmy świadomi zmiany i nie interesowało nas utrzymywanie pustych mitów, takich jak punkowa negacja. Wtedy, gdy była blokada w polskim rocku - trzeba było zrobić wyłom dla nowego. Lecz być zawodowym punkowcem - to nas nie śmieszyło... W 1980 poznaliśmy pana Olechowskiego, który pracował w Rozgłośni Harcerskiej i należał do starej załogi lat 60-tych, lecz był otwarty na nowe. Poczuł w nas to, co było świeże we wczesnych Stonsach i wymyślił, że będzie polskim McLarenem - wylansuje nas na martwym rynku Muzyki Młodej Generacji. Wszyscy nas się bali. Na imprezy, ma które nas wstawiono, przychodziła młodzież i był szał, wiec "dinozaury" były w strachu. Jedynie pan Hołdys i jego ówczesna grupa trochę nam pomogła, pożyczając sprzęt i zachęcając - to było bardzo pozytywne.
Nasze gitary budziły politowanie, bo nikt, kto miał gitarę za 5000zl nie mógł się równać z gitarą za $5000, prawda? Wkrótce jednak rosnąca popularność nowej fali umożliwiła własne festiwale - Kołobrzeg i Toruń w 1980 r. Dzięki temu postępowi udało się nam nagrać amatorsko w Toruniu sesję dla rozgłośni studenckiej - to są jedyne nagrania Kryzysu. "Mam dość" przemiksowane znalazło się na LP "Fala". Dużo szumu wywołało wydanie w Paryżu płyty z prób i koncertów. Były to przypadkowe nagrania dokonane przez niezbyt uczciwego i "sprytnego" dziennikarza. Dostaliśmy symboliczne wynagrodzenie w postaci płyt i paru groszy. Ponieważ pół roku później nastały inne warunki, nikt nie próbował szukać satysfakcji. Zresztą gdy płyta wyszła, byliśmy szczęśliwi - chodziło nam o fakt jej wydania, ale nie o następstwa. Miało to dowieść, że zespół garażowy ma większe przebicie od tzw super-stars. Ta formula była małpowana w ciągu następnych 10 lat przez "nowofalowe" super-stars, ale to już inna bajka.
Byliśmy cały czas na bieżąco, tzn do pewnego czasu bawiliśmy się tym, co się działo, nie myśląc o przyszłości. Jednak wkrótce doskonały ruch do przodu zatrzymał się i nastąpiły mocne zmiany. Inspirowała nas zimna fala - można było poczuć od nas chłód, który nadchodził... Jesienią dowiedziałem się, ze już nie gram w Kryzysie, a zespół nazywa się Brygada Kryzys i ma inny skład. Uważam, ze to było szczęśliwe wydarzenie, choć wtedy myślałem inaczej - bylem sfrustrowany i zły...
Jak informuje w numerze z 9 maja 1981 roku amerykański tygodnik przemysłu muzycznego "Billboard" płyty nagrane przez polskie grupy Kryzys i Deadlock trafią dzięki dystrybucyjnym staraniom firm Phonograf i Polydor na rynek brytyjski i amerykański. Wydane przez francuski Barclay z nalepką Blitzkrieg albumy nagrano pod koniec ubiegłego roku w Warszawie z inicjatywy Marca Bouleta.
Pierwsza płyta zatytułowana "Kryzys" (Blitzkrieg BA 242 200 173) i zaopatrzona w efektowną, utrzymaną w konwencji socrealistycznej okładkę, zrealizowana została podczas koncertu. Zawiera ona utwory znane wielbicielom warszawskiej grupy, m in "Telewizja" i "Dolina Lalek". Zespół wykonuje swój repertuar po polsku. (...) Marc Boulet, który prowadzi w Paryżu własną, niezależną firmę produkcyjna Alphee Productions i podróżuje w poszukiwaniu młodych talentów po całym świecie, uważa, że muzyka zespołów Kryzys i Deadlock stanowi "fuzje dokonań Velvet Underground i punk-rocka". W akcji reklamowej prowadzonej pod hasłem: "solidaryzuj się z polskim rockiem" pomaga mu powszechne w tej chwili zainteresowanie sprawami polskimi (ww).
-->Z Robertem Brylewskim rozmawia Paweł Gzyl.
Aktivist: Cofnijmy się dwadzieścia lat wstecz - do czasów, kiedy występowałeś w zespole Kryzys. Z tego co pamiętam, najpierw graliście pop punk w stylu Buzzcocks, potem ska i rock steady, później "zimną falę" i wreszcie punk funk z elementami free jazzu. Skąd brały się te różnice w stylu wykonywanej przez was muzyki?
Brylewski: Wtedy w modzie była różnorodność. Ceniliśmy oryginalność do tego stopnia, że dbaliśmy nawet o to, by żaden z muzyków nie ubierał się tak samo. Najstarszy z nas - Maciek Góralski - jeździł wówczas do Londynu i przywoził nowe płyty. To był typ człowieka, który uwielbiał lansował nowe mody - właśnie dlatego nadawał coraz to nowe oblicze muzyce Kryzysu. Oczywiście w pewnym momencie trafił na opór z mojej strony - pomysł żeby grać jak Spandau Ballet był już nieporozumieniem.
Aktivist: Kryzys wyróżniał się również tekstami spośród ówczesnych zespołów nowofalowych. To, co śpiewaliście miało bardziej uniwersalny charakter. Dzięki temu, że nie zatrzymaliście się na poziomie aktualnej krytyki otaczającej nas rzeczywistości, wasze teksty są ciągle aktualne.
Brylewski: Autorem prawie wszystkich slow do piosenek Kryzysu był Maciej Góralski, wówczas student polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Zdarzyło się jednak, ze i ja napisałem kilka tekstów. Staraliśmy się uciekać od punkowego schematu i myślę, ze to nam się udało.
Aktivist: Ile było prawdy w antagonizmie miedzy dwoma najsłynniejszymi warszawskimi zespołami nowofalowymi - Kryzysem a Tiltem?
Brylewski: Więcej było w tym żartu i blagi niż rzeczywistych animozji. Kryzys był uznawany za bardziej ugrzeczniony, a Tilt za bardziej zbuntowany, ponieważ my chodziliśmy do szkół i na studia, a oni nie. Mówiliśmy o sobie różne rzeczy, ale nie było w tym zbyt wiele prawdy. Maciej Góralski, który na codzień chodził w marynarce, co jakiś czas zakładał skórzaną kurtkę, przepasywał się łańcuchem, szedł na koncert Tiltu do klubu "Remont" i kiedy zgasło światło krzyczał: "Tilt do domu! Dawać tu Kryzys!" To była przede wszystkim świetna zabawa. Zabijaliśmy w ten sposób wszechogarniająca nudę.
Aktivist: Dlaczego Kryzys się rozpadł?
Brylewski: Podziękowałem Maćkowi Góralskiemu za współpracę, ponieważ usiłował doprowadzić do tego, by z Kryzysu odszedł Mirosław Szatkowski, nasz główny wokalista. Coraz częściej dochodziło do zmian personalnych, które uniemożliwiały dalszą pracę zespołu. W efekcie zawiesiliśmy działalność.
Aktivist: Jak oceniasz z perspektywy czasu dwie płyty, które w 1980 r. ukazały się we Francji - Kryzysu i Deadlocku? Grasz na jednej i na drugiej. Moim zdaniem to fascynujące dokumenty minionej epoki.
Brylewski: Nie mogę ich słuchać! Jeśli musiałbym dokonywać wyboru, to znacznie lepiej próbę czasu zniosła płyta Deadlocka, która powstała w czasie sesji w klubie "Amplitron" w Warszawie. Gram na niej ja, Maciek Góralski oraz Szymon i Fidel z oryginalnego składu Deadlocka. Była to próba zachowania oryginalnego, garażowego brzmienia tego fenomenalnego zespołu. Do pewnego stopnia nam się powiodło. Nagrania na płycie Kryzysu pochodzą z koszmarnego koncertu z Ursusa, gdzie akustyk Perfectu puścił nas "na żywca". Gdyby to ode mnie zależało, ten krążek w ogóle nie ujrzałby światła dziennego.
Uff, do posłuchania parę rzeczy znanych lub mniej znanych, między innymi sesja z Radia Toruń w wersji jeszcze przed dubowym masteringiem czyli Małe psy w całości i Ambicja brzmiąca po ludzku, szkoda że brakuje Get up stand up. Tekst i zdjęcia różnie.
*****
Kryzys - Studenckie Radio Toruń 81 (radio version)
Wracając jeszcze na moment do Konwentu A, koncert którym obiecał podzielić się e_deck – thx! Do posłuchania występ na VI Festiwalu Nowa Scena, Opera Leśna 29.06.1988. Co ciekawe wszystkie "źródła" podają 87 rok jako datę rozpadu zespołu ale po latach wszystko powoli się już miesza... A same utwory bardzo fajne i praktycznie nieznane z ostatniego okresu istnienia grupy, czysty punk 77.
Gdy w 1980 roku odbywa się pierwszy festiwal w Jarocinie, występuje na nim grupa z Władysławowa Nocne Szczury. Choć zespół ten nie pozostawił po sobie nagrań, stał się legendą, bowiem był pierwszym punkowym bandem , który zaprezentował się przed kilkutysięczną widownią. Na tym samym festiwalu miał wystąpić Kryzys, ale nie dojechał. Nocne Szczury zagrały także m.in. na Pierwszym Festiwalu Nowej Fali w Kołobrzegu w 80 roku. W 1981 roku w Toruniu w czasie Festiwalu Nowej Fali (jako swoisty substytut jugosłowiańskiego Electricnego Orgazamu, który do Torunia nie dojechał) wystąpiła efemeryczna grupa Wytrysk, złożona z członków Nocnych Szczurów i gdańskiego PKS-u (na perkusji w Nocnych Szczurach przez jakiś czas zresztą pogrywał bębniarz PKS-u, Sex). Mówi wokalista NOCNYCH SZCZURÓW Zbyszek Konkol: „Nie mamy żadnej ideologii, gdyż, jaka by ona nie była, narzucałaby nam schematy i ograniczenia (…) Jesteśmy karykaturą społeczeństwa, jesteśmy waszą przyszłością”.
Konwent A zespół punkrockowy. Powstał w Gdańsku w 1983 roku. W 1986 roku zespół występował na festiwalu w Jarocinie. Do końca działalności w roku 1987 miał niezmieniony skład:
* Żaneta Mikulska - śpiew, * Robert "Parocz" Paczkowski - śpiew, gitara, * Waldemar "Waldi" Maj - bas, * Jarosław "Pierzak" Kowalski - perkusja. Konwent A był w tamtym czasie praktycznie jedyną - lub jedną z nielicznych - punkową grupą ze śpiewająca dziewczyną. Do posłuchania - dzięki Andrzej G. - koncert ze szczecińskiego Pinokia z 86 roku. Poniżej dzięki uprzejmości Żanety dwa zdjęcia z tego koncertu.
Maciek "Brunet" Wiliński był gitarzystą i głównym kompozytorem legendarnego Deadlocka (towarzyszący mu w tych nagraniach Dzidek także pojawił się w składzie grupy, potem grał w Po prostu). Nagrania pochodzą już z okresu po rozwiązaniu grupy. Brunet zginął tragicznie (w niewyjaśnionych okolicznościach) w 1985 roku wyskakując z okna jednego z gdańskich falowców. Brunet był jedyną osobą, która przewinęła się przez wszystkie składy Deadlocka. Maciek "Brunet", Wojtek i Dzidek to nagrania próbne, zarejestrowane w warunkach domowych prawdopodobnie z okolic roku 82.
Deadlock ad 1980
Waldek Rudziecki: "Maciek był bardzo wrażliwym człowiekiem. Takim, co to do rany przyłożyć, a jednocześnie bezradnym jak mały chłopiec. On strasznie potrzebował akceptacji, wsparcia, a nie znajdował tolerancji, ani w domu, ani na ulicy, ani w zespołach. Tu był jego mit, legenda jeszcze za życia. Szczególnie wśród małolatów, przez co strasznie się eksploatował. Nim miotało, miotała energia, a nie miał zaworu bezpieczeństwa. W ostatnim okresie, kiedy grał z regowcami z Orłowa, to oni po prostu bali się jego odlotów, tej spontaniczności."
Rip by Grzesiek - dzięki.
*****
Maciek "Brunet", Wojtek i Dzidek - próba 82? mediafire
Blog poświęcony polskiej muzyce punk/nowa fala głównie z lat osiemdziesiątych choć nie tylko. Zawiera nagrania z prób, koncertów, dema zespołów i oficjalne wydawnictwa niedostępne od wielu lat - nie popieramy piractwa. Niektóre zespoły grają do dziś, innych już dawno nie ma. Jeżeli miałeś kapelę, masz unikalne nagrania polskich zespołów z tamtych lat to podziel się z innymi, nie daj o nich zapomnieć. Starajmy się zachować archiwalia w najlepszej jakości czyli najlepiej w audio a jeśli w mp3 to w kompresji 320 kbps.